Kłomino to opuszczona osada wojskowa, która wygląda jak scenografia do postapokaliptycznego filmu. Leży w lesie, kilkanaście kilometrów od Bornego Sulinowa, i jest jednym z tych miejsc, które trudno zapomnieć – puste bloki mieszkalne, zniszczone drogi, cisza przerywana tylko szumem wiatru. To nie jest typowa atrakcja turystyczna z biletami i przewodnikami, raczej surowy kawałek historii pozostawiony sam sobie.
Miejsce przyciąga głównie fanów urbexu, fotografów i miłośników militariów. Nie ma tu infrastruktury turystycznej, a wizyta wymaga odrobiny determinacji – już sam dojazd potrafi być wyzwaniem.
- niepowtarzalna postapokaliptyczna atmosfera
- ślady bogatej historii wojskowej
- idealne miejsce dla fotografów
- unikalne ruiny i graffiti
- bliskość natury w zrujnowanym otoczeniu
Historia wojskowa Kłomina – od Wehrmachtu po Armię Radziecką
Osada powstała w latach 30. XX wieku jako baza wojskowa obsługująca poligon artyleryjski Wehrmachtu. Pierwotne koszary nosiły nazwę Westfalenhof i wchodziły w skład kompleksu wojskowego Gross Born. W czasie II wojny światowej zorganizowano tu międzynarodowy obóz jeniecki Gross Born Oflag IID, gdzie przebywali żołnierze od momentu klęski kampanii wrześniowej aż po powstanie warszawskie.
Po zakończeniu wojny i zlikwidowaniu niemieckiego obozu jenieckiego miejsce przeszło pod władzę wojsk radzieckich, a na terenie Kłomina powstała baza wojskowa szczelnie odgrodzona od otaczającego świata. Do 1992 roku Kłomino stanowiło bazę Armii Radzieckiej – stacjonował tam 82. Gwardyjski Pułk Strzelców Zmotoryzowanych. W tamtym czasie cywile nie mogli wkroczyć na teren miasteczka.
Do 1992 roku mogło tam żyć nawet 5 tysięcy osób, teraz opustoszałe Kłomino popada w ruinę. W 1993 roku zostało włączone do polskiej administracji wraz z pobliskim Bornem Sulinowem, ale nie zostało nigdy zasiedlone.
Co zostało z miasta-widma
Do dziś można jeszcze dostrzec ślady charakterystycznej zabudowy. Dominują tu bloki mieszkalne w typie „leningrady” – wielopiętrowe budynki z wielkiej płyty, które kiedyś zapewniały dach nad głową tysiącom żołnierzy i ich rodzin. Bloki popadają w ruinę, zaś opuszczone ulice działają na wyobraźnię i przyciągają tych, których interesują nieoczywiste, często przerażające zakamarki.
Są tam 4 budynki – pierwszy należy do gminy, dwa do Lasów Państwowych i jeden prywatny. Część opuszczonych obiektów została już wyburzona – od 2008 roku miasto jest pomału wyburzane. W lesie w Kłominie można też natrafić na ruiny domu oficera.
Teren robi wrażenie surowe i niepokojące. Wszędzie widać ślady dewastacji, graffiti na ścianach, wybite okna. To miejsce, gdzie natura powoli odbiera człowiekowi to, co kiedyś zbudował – przez pęknięcia w asfalcie przebijają się drzewa, fasady bloków kruszeją, a wnętrza są wypełnione gruzem i śmieciami pozostawionymi przez przypadkowych gości.
Rozwinięta na wysoką skalę konspiracja i zorganizowane życie obozowe w czasie II wojny światowej do dziś zadziwia badaczy obozowej historii.
Dla kogo jest Kłomino
To zdecydowanie nie jest miejsce dla każdego. Nie przyjedzie tu rodzina z małymi dziećmi szukająca niedzielnej rozrywki. Kłomino przyciąga coraz większą rzeszę turystów chcących zobaczyć polskie „ghost town”, tych, którzy poszukują pozostałości po stacjonującej w Polsce Armii Czerwonej, ale także fotografów. Ruiny okazują się być niezwykle fotogenicznymi i często stają się ciekawie kontrastującym tłem dla urody modelek.
Miłośnicy urbexu znajdą tu prawdziwy raj – opuszczone budynki, tajemnicza atmosfera, możliwość eksploracji na własną rękę. Fani historii wojskowej docenią możliwość zobaczenia autentycznej radzieckiej bazy w stanie niemal nietkniętym. Fotografowie mogą liczyć na unikalne kadry pełne melancholii i dekadencji.
Zburzone budynki, niezabezpieczone studzienki czy śmieci sprawiają, że fani urbexu wkraczają na teren Kłomina na własne ryzyko. Na terenie Kłomina należy zachować szczególną ostrożność. To nie jest bezpieczna atrakcja – brak jakichkolwiek zabezpieczeń, niestabilne konstrukcje, dziury w podłogach. Wchodzi się tu całkowicie na własną odpowiedzialność.
Jak dojechać do Kłomina
Kłomino to osada leśna położona 12 kilometrów od Bornego Sulinowa, na południowym skraju dawnego poligonu. Dojazd potrafi być sporym wyzwaniem. Droga, która prowadzi do nawiedzonego miasta wiedzie przez las – jest zniszczona i ciężko ją przejechać samochodem.
Gdy jedziemy z Nadarzyc w kierunku Sypniewa, w połowie drogi znajduje się znak na lewo na Kłomino. Prowadzi do niego brukowana droga z miejscowości Sypniewo. Dojazd z Bornego Sulinowa do Kłomina zajmuje 25 minut.
Droga jest w fatalnym stanie – pełna dziur, wybojów i zarośnięta w niektórych miejscach. Lepiej jechać samochodem z wyższym zawieszeniem, choć da się dotrzeć zwykłym autem, jeśli prowadzi się ostrożnie. Warto sprawdzić wcześniej lokalizację na mapach, żeby nie zgubić się w lesie.
Kłomino jest uważane za jedną z najstraszniejszych miejscowości w Polsce – niektórzy polecają wybrać się tam nocą w czasie burzy.
Praktyczne informacje o zwiedzaniu miasta-widma
Kłomino nie ma godzin otwarcia, biletów ani opłat za wstęp. To po prostu opuszczone miejsce, do którego można dojechać o każdej porze. Nie ma tu parkingu – samochód można zostawić przy ruinach bloków, ale trzeba uważać na nierówności terenu.
Warto zaplanować na wizytę około 1-2 godzin, w zależności od tego, jak dokładnie chce się zwiedzić teren. Niektórzy ograniczają się do spaceru wokół bloków i zrobienia kilku zdjęć, inni spędzają tu pół dnia, eksplorując każdy zakamarek.
Najlepiej przyjeżdżać w dzień – wtedy łatwiej ocenić stan budynków i bezpiecznie się poruszać. Choć miejsce robi największe wrażenie o zmierzchu czy w pochmurny dzień, kiedy atmosfera staje się naprawdę gęsta.
Co wziąć ze sobą i o czym pamiętać
Przede wszystkim wygodne buty – teren jest nierówny, pełen gruzu i zarośnięty. Latarka przyda się, jeśli ktoś planuje zajrzeć do środka budynków (choć to ryzykowne). Warto mieć naładowany telefon z mapami offline, bo zasięg w lesie bywa kiepski.
Nie ma tu żadnych sklepów, toalet ani punktów gastronomicznych. Najbliższa cywilizacja to Borne Sulinowo, gdzie można się zatankować, zjeść coś i skorzystać z podstawowych usług. Warto też pamiętać o repelentach w sezonie – komary w lesie potrafią być uciążliwe.
- Wstęp na teren jest bezpłatny i całodobowy
- Brak jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej
- Odległość z Bornego Sulinowa: około 12 km
- Czas dojazdu: około 25 minut
- Zalecany czas zwiedzania: 1-2 godziny
- Teren niebezpieczny – wejście na własną odpowiedzialność
- Najbliższe zaplecze: Borne Sulinowo
Alternatywa – Borne Sulinowo
Jeśli Kłomino wydaje się zbyt ekstremalne, warto zajrzeć do Bornego Sulinowa. Ze swojej burzliwej historii Borne Sulinowo stworzyło prawdziwy produkt turystyczny – powstała ścieżka turystyczno-spacerowa umożliwiająca zwiedzenie 21 ciekawych obiektów na terenie miasta, a przy każdym z nich ustawiono tablicę informacyjną w trzech językach z historią i archiwalnymi zdjęciami.
W urokliwie położonym nad jeziorem Pile mieście, oprócz pięknej przyrody znajdziemy ruiny kasyna, wille oficerskie czy radziecki cmentarz. Na pobliskim poligonie miłośnicy militariów mogą wykupić przejażdżkę czołgiem lub amfibią.
Borne Sulinowo to bardziej uporządkowana wersja tej samej historii – miasto, które również było zamknięte dla Polaków przez dziesięciolecia, ale które po otwarciu zostało zagospodarowane i dziś funkcjonuje jako normalne miasteczko z turystyczną ofertą. Można tu znaleźć noclegi, restauracje i zorganizowane atrakcje.
Atutem Bornego Sulinowa jest malownicze położenie nad jeziorem Pile, a atrakcją jest tak zwany podwodny las – część wyspy, która zapadła się do jeziora.
Kłomino pozostaje jednym z najbardziej autentycznych opuszczonych miejsc w Polsce. Nie jest przygotowane dla turystów, nie ma tu udogodnień ani bezpieczeństwa. To surowy, niepokojący kawałek niedawnej historii, który powoli znika pochłaniany przez las. Dla jednych fascynujący, dla innych po prostu przerażający – ale z pewnością niezapomniany.

Rewolucja w oświacie: Nowy rok szkolny z rekordowym budżetem!
Wracamy do szkoły: ważne informacje o biletach komunikacji w Szczecinku
Festiwal Świetlny Szczecinek już w sobotę! Przygotuj się na magiczne widowisko 5 września
Nowe zasady przejazdów dla uczniów szkół ponadpodstawowych w Szczecinku